• Kama

"Worki na spermę"

A jak już mnie dopadł kaznodziejski zapał to pociągniemy temat, który wywołał wiele kontrowersji. Chodzi o mój post, w którym pisałam o pozbawionych perspektyw, bez celu, bez sensu życia masażystkach, które sprowadzają się do poziomu bycia materacem lub workiem na spermę. Spotkał się on z dużą dezaprobatą i oskarżeniami o pogardzanie masażystkami, o brak klasy i inne rzeczy.


Nie boję się nazywać rzeczy po imieniu i na pewno nie jestem "damą" która nie je, nie wypróżnia się i dla której poważnym problemem jest umyć podłogę w spa czy zamieść przed salonem. Jeśli to według Was brak klasy- niech będzie - jestem winna.


Ale spróbuję jeszcze raz wytłumaczyć mój sposób myślenie.


Pracujemy jako masażystki erotyczne z wielu różnych powodów.

Bo lubimy masować a masaż z happyendem daje nam bezpieczeństwo ekonomiczne...

Bo straciłyśmy pracę i jest to sposób na przetrwanie....

Bo miałyśmy za sobą epizod jako prostytutka a to jest mniejsze zło...

Bo mamy poważne zobowiązania finansowe i musimy się jakoś odbić od dna...

Bo mamy na swoim utrzymaniu schorowanych rodziców lub dzieci...

Bo lubimy mężczyzn i w tej pracy nie widzimy nic złego...


Ja bardzo cenię dziewczyny, które mają pomysł na życie, coś potrafią, są w czymś dobre, mają jakieś cele, chcą się rozwijać, mają marzenia, robią kursy lub uczęszczają do jakiejś szkoły, która z czasem pozwoli im uzyskać stabilizację finansową w inny niż masaż sposób. Czasem idzie ciężko lub bardzo ciężko, czasem bardzo powoli ale cel jest. Taka była np Sylwia i taka jest Lila.


Ale dużo dziewczyn przychodzi do tej branży skuszone łatwym ich zdaniem zarobkiem. Liczy się tylko kasa, kasa , kasa .... Kradną, kłamią, naciągają i oszukują.

A ponieważ są "masażystkami" mogą windować ceny do np 200zł za loda "przy okazji" masażu lub 500zł za sex. I wielu (przepraszam) frajerów płaci taką kasę za coś co laski wcześniej dawały za ćwierć tej ceny.

A potem masaż staje się czymś co po prostu przeszkadza .....

Bo po co się męczyć .....

Dziewczyny zaczynają się spotykać poza salonem na "usługi dodatkowe".

Aby być dostępnymi dla "swoich" klientów na każde gwizdnięcie wymyślają sobie jakąś przykrywkę np "chore" dziecko lub "szkołę" która pozwoli im zawsze wyskoczyć z pracy na numerek. A ponieważ zawsze wspieram edukację naszych dziewczyn łykam te wymówki jak kormoran rybki.


Ale do czasu. Przychodzi "punkt przegięcia" i pora na rozstanie z paniami, które degradują się do poziomu "worków na spermę".

Wy- panowie - nie do końca jesteście obiektywni i czasem nie potraficie tego zrozumieć bo niestety dla większości z Was

"ładna" = "dobra"

"ładna" = "mądra" , "uczciwa", "szlachetna"...

Rozumiem to - w określonych sytuacjach cała krew odpływa z mózgu:)


Ja patrzę na sprawy na zimno, widzę co pod piękną politurą siedzi.

I nie pozwolę by mój salon był przez dziewczyny traktowany jako przykrywka dla burdelu.


Koniec tematu.





968 wyświetlenia11 komentarz