Wierzba płaczliwa

A dzisiaj sobie omówimy sytuację z panem miągwą, płaczkiem i mazgajem o włosach jak witki wierzbowe ...

Chodzi nam tu o nikogo innego jak słynnego klienta Łukasza "Krissu". Przez ponad dwa i pół roku chodził do naszego salonu raz, dwa razy w tygodniu. Pisał baaaaaaardzo dużo sms-ów na nasze numery i na mojego maila. Później jak JM miała przerwę zaczął chodzić do strefy relaksu- przez niecały rok.

I tu miał dopiero pole do popisu - mógł pisać, i pisać, i pisać, i znowu pisać ......

Sensu w tym było tyle -co cytując klasyka- trucizny w zapałce.